sobota, 7 stycznia 2017

62. Święta, święta i po świętach


Świąteczne zdjęcia, a wrzucane dopiero teraz...
Cóż, świąteczno-urodzinowy szał dopadł i mnie ;)

Antosia - nasz mały elfik






i słodki renifer ;)



poniedziałek, 5 grudnia 2016

60. Antosia #3


Antonina - 3 miesiąc

Może nieco pospieszone ze zdjęciami, bo trzy miesiące kończy dopiero za tydzień, ale co tam.
Dziś pomyślałam, że dobrze byłoby jednak zapoznać się z programem Lightroom. Lepszy on od Picasy.

Zdecydowanie rozumiem już dlaczego najczęściej sesje robi się albo noworodkom do 14 dnia życia, albo dzieciom nieco starszym, które rozumieją polecenia. Zrobienie zdjęcia, gdzie nic nie będzie poruszone jest naprawdę trudne!







środa, 30 listopada 2016

59. Antosia #2


Antonina - 2 miesiąc

Miały być zdjęcia z okazji skończenia 2-go miesiąca, ale ze wszystkich zdjęć udało się głównie te powyżej i dodatkowo te niżej. Mała wyjątkowo była niezadowolona z konieczności pozowania i najzwyczajniej płakała przez większość czasu. Gdy już nie płakała to była bardzo ruchliwa, co jest zrozumiałe, ale jednak mój aparat nie nadążał za nią i zdjęcia wychodziły poruszone.

Może następna sesja będzie bardziej owocna.





sobota, 29 października 2016

58. Portret






 Szczerze mówiąc nad portretami muszę jeszcze popracować... i to sporo. Zarówno nad czarno-białymi jak i nad kolorowymi.








Jak widać znaku wodnego wciąż nie ma, ale raczej wkrótce się pojawi.

poniedziałek, 24 października 2016

57. Antosia


Antonina - 1 miesiąc

Robiłam wcześniej zdjęcia dzieciom, ale dopiero teraz jestem zadowolona z efektu. Sporo jeszcze brakuje do profesjonalizmu, ale moim zdaniem widać różnicę między tą sesją a poprzednimi.




 








Przeglądając te zdjęcia zaczynam się zastanawiać nad oznaczaniem ich znakiem wodnym.
Dobry, czy zły pomysł?


niedziela, 20 grudnia 2015

56. Come back i zdjęcia z ZOO

Wiem, zaniedbałam blog, wszystkich, którzy tutaj mimo wszystko zaglądali i przede wszystkim samą siebie w kontekście robienia zdjęć. Chociaż może nie do końca. To naprawdę nie jest tak, że w ogóle nie robiłam zdjęć. Ja zwyczajnie nie wrzucałam ich tutaj, zostawiałam na dysku w komputerze i nie wracałam do nich w innych chwilach, niż tych, które wymagały odrobiny sentymentu i melancholii.
Teraz jest jeden z takich wieczorów, ale wraz z wieloma innymi postanowieniami, przyszło i te - wracam na swój blog, wrzucam od nowa zdjęcia. Nic mi to nie przyniesie, jeśli chodzi o dobra materialne, ale będę mogła położyć się spać z uśmiechem, że jednak podzieliłam się moimi zdjęciami z innymi. Kto wie, może ktoś to skomentuje, doceni, pochwali, skrytykuje i wtedy ja będę wiedzieć, że nie wrzucam ich na darmo. Ale nawet jeśli, przełamuję swoją nieśmiałość.

Na pierwszy rzut od dawna idą zdjęcia z ZOO. Mały wypad z aparatem,świeżo po otwarciu dla odwiedzających. Pora karmienia dla zwierząt i czas wyciągania swoich kończyn. Geparda nieomal mogliśmy dotknąć, małpy oglądaliśmy jedzące... A przede wszystkim nie było tłumów ludzi, którzy przekrzykują się na widok niedźwiedzia










Aż przypomniało mi się, jak kiedyś myślałam, czy mogłabym dorobić sobie na robieniu zdjęć zwierzętom w ZOO i publikowaniu tego w formie kalendarzu... Tak, czy inaczej, zwierzęta to wdzięczni modele.
.